SEBASTIAN DOBRZAŃSKI


   OJCIEC DWÓCH CÓREK, FIZJOTERAPEUTA,
   OD 20 LAT ZAJMUJE SIĘ
   REHABILITACJĄ NOWORODKÓW,
   PASJONAT DOBREGO JEDZENIA,
   KUCHARZ, SPORTOWIEC, TRIATHLONISTA,
   INSTRUKTOR SNOWBOARDU,
   WŁAŚCICIEL MARKI DUŻY SOK,
   PREZES FUNDACJI DZIECIOM FEEL HAPPY


I jest jak zwykle… Wir świątecznych przygotowań, mega sprzątanie, bieganina po sklepach, prezenty, gotowanie, dzień wypełniony od rana do nocy. Nerwy w kolejkach przy kasach, kłótnie, kto ma sprzątać łazienkę, bezradne miny mężów w marketach wysłanych z listą niezbędnych zakupów i te telefony z wyrzutami, czemu tak długo…


No można oszaleć. A na pewno się mocno zestresować. A po co? W jakim celu i jeszcze za własne pieniądze… Byle zdążyć wszystko załatwić przed tym jedynym wieczorem, który ma być wytchnieniem i radością z życia?

Często w tym całym pędzie zapominamy o jakości. Byle szybciej, byle więcej. Wszystkiego musi być dużo. Często na pokaz. Żeby sobie coś udowodnić albo komuś coś zrekompensować. Potraw musi być przecież naście. Taka jest tradycja. Nie wszystko ugotujemy sami. Barszczyk z kartonu, mrożone uszka nie są najgorsze. Może troszkę mniej smaczne niż te, które lepi się w domu, ale są.


JAKI W TYM WSZYSTKIM SENS?


Święta są przedziwnym czasem. Większość z nas, myśląc o tych kilku dniach, ma skrajne odczucia. Sami wiecie… Ile w tych dniach uśmiechów, bliskości, życzeń prosto z serca, a ile niewygodnych

pytań, wyrzutów sumienia i milczenia? Ile kompromisów, sztucznych grzeczności czy godzin w pospiesznej podróży, by zobaczyć najbliższych...

Część z nas wcale nie lubi tych Świąt i marzy, żeby skończyły się jak najszybciej. Chcemy odpocząć. Wyspać się. Porobić to, na co mamy ochotę. Pierwszy dzień w pracy dla niektórych jest wybawieniem. Taka jest jednak nasza tradycja, tak się już przyzwyczailiśmy. To znamy. Takie sytuacje mamy oswojone.


Czy jednak do końca je akceptujemy?


Może można inaczej? Dużo pytań w tym tekście.. Specjalnie. Sami musicie sobie na nie odpowiedzieć. Koniec roku i Święta Bożego Narodzenia to czas podsumowania. Czas nowych postanowień, wyzwań.

A może zacząć te zmiany już od przygotowań

świątecznych?

Zastanówcie się, które potrawy wigilijne lubicie najbardziej, które rzeczywiście Wam smakują, a które przygotowujecie, bo taka jest tradycja. Wtedy można je wspólnie ugotować. Znaleźć fajny przepis, podpytać babcię czy ciocię, jak coś zrobić. Zaangażować w obieranie buraków na barszcz dzieci. Odciążyć mamę lub żonę, podzielić się obowiązkami. Spędzić już razem ten czas przygotowań.

Podobnie jest z prezentami. Nie musi ich być dużo, nie muszą być nowościami z reklam. Wiecie dobrze, że nie o to chodzi. Dzieci najlepiej bawią się tym, co zabawką wcale nie jest.


KWESTIONARIUSZ PROUSTA


O jedzeniu już było. Teraz relacje. A jak przeżyć rodzinne spotkania? Kłopotliwe pytania o termin ślubu, powiększenie się rodziny czy nową pracę. Ja przeczytałem niedawno o kwestionariuszu Prousta. To rodzaj zabawy towarzyskiej, popularnej na salonach europejskich w XIX wieku. To, można powiedzieć, pierwszy test osobowości. Składał się z kilkunastu pytań dotyczących naszych przekonań czy upodobań. My już to wypróbowaliśmy. Odpowiedzi były zaskakujące. Bawiliśmy się super.

1. Główna cecha mojego charakteru:

2. Cechy, których szukam u mężczyzny:

3. Cechy, których szukam u kobiety:

4. Co cenię u przyjaciół:

5. Moja główna wada:

6. Moje ulubione zajęcie:

7. Moje marzenie o szczęściu:

8. Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk:

9. Kim chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem:

10. Kiedy kłamię:

11. Słowa, których nadużywam:

12. Ulubieni bohaterowie literaccy:

13. Ulubieni bohaterowie życia codziennego:

14. Dar natury, który chciałbym posiadać:

15. Obecny stan mojego umysłu:

16. Błędy, które najłatwiej wybaczam:


Można go oczywiście zmodyfikować. Można zachować te odpowiedzi i porównać za rok albo przy następnych Świętach. I znowu napisałem o świadomości, o świadomym przeżyciu tych kliku dni. Zastanówcie się, czego chcecie Wy i czego chcą Wasi najbliżsi. To chyba nawet bardziej czas, w którym powinniśmy się skupić na innych. Wiem, że wszędzie o tym piszą i mówią aż do znudzenia. Wiem też, że w dawaniu dobroci zawsze jest dwóch wygranych – ten, kto dostaje i ten, kto daje. Wesołych Świąt.


SEBASTIAN DOBRZAŃSKI


SOK ZE ŚLIWEK POBUDZAJĄCY TRAWIENIE


SKŁAD:

• 0,5 kg śliwek zblendowanych

• 1 litr świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy

• 2 łyżki miodu

• 5 sztuk goździków

• laska cynamonu

• 3 ziarna kardamonu



PRZYGOTOWANIE:

Goździki, cynamon, kardamon zmielić i dodać do zblendowanych śliwek i soku z pomarańczy. Dosłodzić miodem.


Foto: CHROMA STOCK / #kvcper