Zostałam niedawno zaproszona do jednej z radomskich „męskich” szkół średnich, żeby opowiedzieć o swoich książkach. Napisałam je o kobietach i dla kobiet, można więc sobie wyobrazić, jakim wyzwaniem okazało się mówienie o babskich powieściach przed takim audytorium. W mojej pierwszej książce – „Błękitne Dziewczyny” piszę o tym, że Radom to stan umysłu. Paru uczniów skwitowało te słowa znaczącym uśmiechem.

Wyobrażam sobie, że dla wielu młodych radomian dorastanie w naszym mieście to przekleństwo. Ja za punkt honoru postawiłam sobie odczarowanie Radomia, pokazanie, że to miasto z duszą i potencjałem, w którym można żyć szczęśliwie. W Radomiu się urodziłam, wychowywałam, chodziłam do szkół. Stąd pochodzi moja rodzina i ja sama tutaj założyłam swoją rodzinę. Prowadzę firmę, utrzymuję się z pisania, o czym zawsze marzyłam. Udowodniłam sobie, że można spełnić marzenia nawet w mieście takim jak Radom.


PO PIERWSZE - PISAĆ!
Pisanie było w moim życiu obecne, odkąd pamiętam. Zawsze uwielbiałam wymyślać historie, snuć opowieści, kreować bohaterów. Zapisywałam zeszyty, później przyszedł czas na ściągniętą ze strychu maszynę do pisania, wreszcie na komputer. Dziś zdarza mi się zapisywać pomysły w telefonie, zazwyczaj jednak nie rozstaję się z notatnikiem i długopisem. Od dziecka wiedziałam, że chcę pisać. I pisałam. Książki, gazetki (dla domowników i dla rówieśników z klasy). Zafascynowało mnie dziennikarstwo; skończyłam polonistykę, nawiązałam współpracę z lokalnymi mediami. Pierwszą pracę dostałam w redakcji radomskiego tygodnika. Odkryłam również możliwości, jakie daje internet – okazało się, że można pisać teksty dla ogólnopolskich portali, nie wychodząc z domu! Cieszył mnie każdy opublikowany artykuł – czy to w prasie drukowanej, czy w internecie.


MOJA FIRMA
Miałam dwadzieścia pięć lat, gdy poczułam, że chcę spróbować działać na własny rachunek. Urząd Miejski realizował właśnie projekt, w ramach którego można było zdobyć dotację unijną na uruchomienie działalności. Wystartowałam, udało się! Założyłam agencję medialną Remedia świadczącą usługi dziennikarskie, uruchomiłam portal dla mieszkanek Radomia i okolic – eRadomianki.pl. Firmę mam do dziś, a z jednoosobowej działalności przekształciła się w spółkę, którą prowadzę z mężem. Od pół roku na pracę poświęcam mniej czasu, niż bym sobie tego życzyła, bo w kwietniu zostałam mamą. Ale jednak ciągle piszę! Z tej miłości do pisania powstały dwie opublikowane powieści. W październiku 2015 ukazały się „Błękitne Dziewczyny”, w czerwcu 2016 – „Nie omijaj szczęścia”, ich kontynuacja.


BŁĘKITNE DZIEWCZYNY
Moje książki zostały bardzo ciepło przyjęte przez czytelniczki w całej Polsce, co jest wspaniałe, bo akcja obu powieści rozgrywa się w Radomiu. Pisząc „Błękitne Dziewczyny”, bardzo chciałam odczarować Radom. Pokazać, że to miasto, w którym można ułożyć sobie życie. Że niekoniecznie rozwiązaniem jest ucieczka. Zostać tutaj, żyć szczęśliwie, spełniać marzenia – oto wyzwanie! W „Błękitnych Dziewczynach” są autentyczne miejsca, nazwy ulic itd. Myślę, że choćby pod tym względem lektura moich powieści może być ciekawa – i dla pań, i dla panów. Główna bohaterka obu moich książek, Kaja Redo, to idealistka i lokalna patriotka, która wścieka się, że Radom ma taką kiepską opinię – zwłaszcza wśród jego mieszkańców – i robi wszystko, żeby to zmienić. Kaja za punkt honoru stawia sobie również zaktywizowanie kobiet. Przeraża ją brak wiary w siebie Polek, ich niska samoocena, autokrytyka. Poprzez główną bohaterkę moich powieści staram się zwracać uwagę na to, co mnie boli i martwi. Pracując jako dziennikarka zajmująca się tematyką kobiecą, zauważyłam, że Polkom naprawdę brakuje pewności siebie. Jesteśmy wobec siebie bardzo krytyczne, nie umiemy mówić o swoich mocnych stronach, deprecjonujemy osiągnięcia. Przez długi czas narastał we mnie bunt, żeby coś z tym zrobić. Stąd pomysł na „Błękitne Dziewczyny”, powieść o optymistycznym wydźwięku, w której walczę ze stereotypami i pokazuję, że szczęście i Radom to naprawdę stan umysłu.


UWIERZYĆ W SIEBIE
Kiedyś przeczytałam poradę, że należy pisać tak, aby czerpać z tego przyjemność – a wtedy przyjemność będą mieli również czytelnicy.
Pisanie niezmiennie od lat sprawia mi frajdę. Czy piszę do tak zwanej szuflady, czy reportaż dla ogólnopolskiego portalu, przykładam się do tego tak samo – nie wyobrażam sobie, że miałabym robić coś innego. Oczywiście pisanie sobie a muzom nie jest tym samym, co pisanie dla czytelników, którzy cię oceniają. Ale to właśnie czytelnicy są siłą napędową do działania. O tym, że „Błękitne Dziewczyny” i „Nie omijaj szczęścia” się spodobały, świadczą listy, jakie dostałam od kobiet z całej Polski! Nie mam wątpliwości, że trzeba w siebie wierzyć, nie odpuszczać i być autentycznym w tym, co się robi – a efekty prędzej czy później się pojawią. Dziś mam trzydzieści lat, prowadzę przyjemne życie, spełniam marzenia i ciągle mieszkam w Radomiu. Szczęśliwie!

Fot: Łukasz Wójcik