Bagatelizowanie śniadania jest problemem większości Polaków. Niezależnie od wieku, sytuacji zawodowej czy majątkowej, panowie zdają się dzielić na dwie grupy: amatorów szybkich, słodkich przekąsek skonsumowanych w biegu albo wielbicieli ciężkich, tłustych, smażonych posiłków. Pora dokładniej przyjrzeć się męskim preferencjom śniadaniowym i spróbować znaleźć kompromis, który zadowoli zarówno śpiochów, jak i porannych łakomczuchów.

Śniadanie on the go – kilka słów o tym, że w trasie też można jeść dobrze

Mężczyzna, który rano nie zdąży zjeść śniadania, ma w zasadzie dwie opcje: przeczekać do lunchu (czego absolutnie nie polecamy – praca czy nauka przy odgłosach własnego burczącego brzucha to prawdziwy koszmar) albo złapać coś po drodze. Choć coraz więcej piekarni i kawiarni oferuje pełnoziarniste bułki wypełnione chrupiącymi warzywami, idąc ulicą nie sposób nie zauważyć, że takie kanapki na ogół przegrywają z pączkami, których zjedzenie będzie skutkowało szybkim spadkiem energii i ponownym głodem. A przecież panowie bardzo często decydują się na poranne ćwiczenia na siłowni, które przy pustym żołądku raczej nie przyniosą oczekiwanych efektów! Dlatego stanowczo polecamy wszystkim, żeby znaleźli rano przynajmniej kwadrans na nieśpieszne zjedzenie lekkostrawnego, ale pełnowartościowego śniadania, na przykład w postaci miski płatków z jogurtem naturalnym, jagodami goji i orzechami laskowymi. Takie śniadanie nie wymaga długich przygotowań, a zapewni spożywającemu zastrzyk energii na dobry początek dnia. To też idealny pomysł na posiłek potreningowy. Wystarczy włożyć go do pudełka i zabrać ze sobą na siłownię. Równie dobrym wyjściem będzie przygotowanie gęstego koktajlu z maślanki, płatków kukurydzianych i sezonowych owoców – taki koktajl nasyci na kilka godzin, a do tego da się go spokojnie wypić nawet jadąc samochodem albo komunikacją miejską. Jedzenie on the go robi się coraz popularniejsze, ponieważ pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu, jednocześnie nie pozbawiając nas najważniejszego posiłku w ciągu dnia.

Śniadanie prawdziwego Polaka – czyli zdrowsza alternatywa dla jajecznicy

Jajka zajmują ważne miejsce w polskiej diecie. Uwielbiamy zjadać je na miękko i twardo, sadzone, w formie jajecznicy czy omleta. I bardzo dobrze! Jajka stanowią doskonałe źródło białka oraz witamin A, D i B. Mężczyźni, gdy sięgają rano po ten składnik, oczekują na ogół energetycznego posiłku, który pozostawi po sobie uczucie sytości aż do obiadu. Dlatego najczęściej przygotowują je w formie jajka sadzonego na bekonie lub jajecznicy smażonej z dodatkiem dużej ilości zeszklonej na maśle cebuli i boczku. I o ile po takim śniadaniu rzeczywiście przez wiele godzin nie powinien nas nękać głód, to taka ilość tłuszczu, przy znikomej obecności świeżych warzyw będzie stanowić nie lada wyzwanie dla naszych i tak niezbyt rozpieszczanych żołądków. Czy zatem istnieje alternatywa, która będzie równie ciepła oraz sycąca i zaspokoi wymogi męskiego podniebienia? Przede wszystkim nie ma potrzeby rezygnować z jajek! Równie smaczną i pożywną potrawę stanowi omlet, który można przygotować z dowolnymi dodatkami – na przykład chrupiącymi płatkami, parmezanem, pomidorkami koktajlowymi i plastrami awokado lub – w wersji na słodko – płatkami, gorzką czekoladą i pokrojonym w kosteczkę mango. Panowie, podpowiadamy, że takim nietypowym śniadaniem na pewno mile zaskoczycie swoje partnerki ;). A do tego przyrządza się je błyskawicznie! Jeszcze szybszą opcją będą przygotowane poprzedniego wieczoru zdrowe śniadaniowe ciasteczka. Wystarczy płatki kukurydziane wymieszać z jajkiem, bakaliami, miodem, siemieniem lnianym i nasionami chia i piec przez 25 minut w 180 stopniach. Miłośnikom wytrawnych wypieków polecamy również kukurydziane muffinki na słono, na przykład z tuńczykiem, soczewicą i papryką. Dobór dodatków zależy jedynie od naszych preferencji i gustów. Gwarantujemy wiele satysfakcjonujących wrażeń kulinarnych!